wtorek, 31 grudnia 2024

WIDLINO – historia, którą należy znać...


Widlino to niewielka miejscowość, która liczy 254 mieszkańców (dane za rok 2021), położona jest w pobliżu rzeki Radunia. Znajduje się w niewielkiej odległości od wsi Niestępowo (2,1 km) od strony północnej i wsi Łapino od strony południowej. Widlino od 1996 roku jest sołectwem. Pierwszym sołtysem Widlina była Pani Brygida Treder, kolejnym jej mąż Zygmunt Treder, a obecnie funkcję sołtysa sprawuje Pani Dorota Tuskowska. Wcześniej wieś należała do sołectwa Łapino.

Informacji na temat samego Widlina jest niewiele. Skromne są też ogólnodostępne zasoby w bibliotekach cyfrowych. Udało się jednak zebrać trochę faktów. Dziś chciałbym Was nimi zainteresować.


Foto: Karol z Trewiru - Wielki Mistrz Krzyżacki

Pierwsze wzmianki w dokumentach pojawiają się już w roku 1311, gdzie Widlino otrzymało prawa rycerskie, które nadał Karol z Trewiru wielki mistrz krzyżacki. Swą funkcję sprawował w latach 1311-1324. Prawa rycerskie to w dawnej Polsce ogół szczególnych uprawnień i obowiązków (zwłaszcza obowiązek służby wojskowej) rycerza-szlachcica, związany z posiadaniem przezeń ziemi.


foto: mapa z roku 1796-1802

Od 1441 roku wieś należała do majątku Szpitala św. Elżbiety w Gdańsku, który powstał na Starym Mieście przy obecnej ul. Elżbietańskiej. W średniowieczu był jednym z najbogatszych gdańskich szpitali. Należały do niego wsie: Łapino, Zakoniczyn, Mąkocin, Widlino i Piecki.

Najprawdopodobniej, aby upamiętnić ten właśnie czas w latach współczesnych w Widlinie nadano nazwę ulicy – św. Elżbiety – to taka ciekawostka.

W roku 1807 – po zajęciu Prus przez wojska napoleońskie, zgodnie z francuskim zarządzeniem miasto Gdańsk utraciło prawa do wszystkich dóbr ziemskich leżących poza granicami utworzonego wówczas Wolnego Miasta. Granice Wolnego Miasta regulowała tzw. konwencja elbląska z grudnia 1807 r.

Po pokoju wiedeńskim i zakończeniu wojen napoleońskich Widlino zakupił Aleksander Łaszewski syn Barbary Łaszewskiej, która była córką właściciela pobliskiego Niestępowa Walentego Wolskiego – znanego i cenionego bibliofila.

Tak o Walentym Wolskim pisałem na swoim blogu w materiale pt. Walenty Wolski – ceniony bibliofil, właściciel Niestępowa. Poznaj tę historię...

[…] Walenty Wolski zmarł 16 marca 1829 roku w wieku 79 lat. Pochowany został na cmentarzu przykościelnym przy kościele św. Jana Chrzciciela w Żukowie naprzeciwko głównego wejścia do kościoła. Po śmierci Walentego Niestępowo stało się własnością córki Barbary, która wyszła za mąż za Teofila Łaszewskiego, dziedzica Kamienicy Szlacheckiej w parafii stężyckiej. Ok. 1850 r. Barbara Łaszewska sprzedała Niestępowo i pozyskane pieniądze podzieliła między liczne potomstwo, a sama przeniosła się do Widlina, leżącego ok. 3 km na południe od Niestępowa, do obszernego dworu wybudowanego przez jej syna Aleksandra ożenionego z Gółkowską. Tam też trafiły wszystkie zbiory Walentego Wolskiego, które w ostateczności i większości zostały sprzedane [...]

Jak przeczytać można, historia Widlina związana jest z rodziną Walentego Wolskiego – właściciela Niestępowa i jego potomków. Tu należy wspomnieć, że jedna z głównych ulic Widlina dziś nosi nazwę Aleksandra Łaszewskiego. Barbara i Teofil Łaszewscy są pochowani w tym samym miejscu co Walenty Wolski.

Foto: Tomasz Grzmociński


W 1884 roku majątek Widlina obejmował 1192 mórg a na jego terenie poza dworem było 9 zamieszkanych domów. W Widlinie mieszkało 63 katolików i 38 ewangelików.

W 1901 roku teren z pobliskim Niestępowem, Smęgorzynem, Kiełpinem Górnym, Otominem, Sulminem i Widlinem został nabyty przez Pruską Komisję Osiedleńczą. Tereny zostały rozparcelowane i osiedliły się tu rodziny chłopskie.

Po zakończeniu I Wojny Światowej obszar Widlina przecięła granica między Polską a Wolnym Miastem Gdańsk. Po stronie Gdańska została fabryka wyrobów drewnianych (fabryka istnieje do dziś – kiedyś tzw. PAPIERNIA, dalej firma MORPAK, a dziś muzeum). Teren, na którym znajduje się dawna fabryka, dziś administracyjnie jest częścią Łapina Dolnego – gmina Kolbudy.


W samym Widlinie nie odnajdziemy już pozostałości po okazałym Dworze rodziny Łaszewskich. Jednak na terenie wsi do dziś znajdują się dwa ciekawe miejsca.


Dawniej na terenie Widlina znajdował się cmentarz pocholeryczny, który dziś pozostaje na prywatnym terenie i znajduje się 1 km na południowy zachód od centrum wsi. Na cmentarzu nigdy nie było nagrobków, a tylko mogiły. Cmentarz założono w czasie panowania epidemii cholery w Europie. Pogrzeby najczęściej wyglądały podobnie. Często ciała ofiar cholery owijano bawełną, lub płótnem i polewano smołą węglową lub smołą przed umieszczeniem w trumnie. Każdy pochówek odbywał się w dole o głębokości 8 stóp (2,4 m) i był obficie posypywany wapnem palonym. Ciała były czasami palone przed pochówkiem. W 1985 roku utworzono dla tego miejsca Kartę Cmentarza i dokumentację fotograficzną.


Foto: Karta cmentarza i legenda. Źródło: zabytek.pl



Foto: Schemat cmentarza - źródło: zabytek.pl


Drugim ciekawym miejscem jest tzw. Głaz na Widlińskiej Łące - diabelski. Duży głaz - kamień znajduje się na zachód od wspomnianego cmentarza. Obiekt ten dawniej był obowiązkowym punktem pieszych wycieczek dzieci ze szkoły w Niestępowie.


Foto i autor: R. Pleszyniak Źródło: www.caritas.gda.pl


Legenda głosi, że w tym miejscu przejeżdżała weselna kareta, która w zabłoconej drodze ugrzęzła. Bezsilny woźnica po długich bezskutecznych próbach uwolnienia karety z grząskiej nawierzchni – krzyknął: „Ach, żeby to wszystko w kamień się zmieniło”. Jego życzenie spełniło się. Niektóre ślady na kamieniu przypominają odciski końskich kopyt i kół karety. Starsi mieszkańcy Widlina twierdzą, że przed wielu laty wielokrotnie podejmowano bezskuteczne próby rozłupania lub odkopania głazu. Jednak każda ingerencja powodowała występowanie niezrozumiałych wzbudzających lęk zjawisk.


Poniżej zdjęcia, które pochodzą z prywatnych zbiorów mieszkanki Widlina pani Brygidy Treder.


Chlewnia



Dzieci Koepella Gisela, Reinhild, Dieteich rok 1944



Zajazd w zimę - przy ogrodzie




Zaręczyny: Annalese Herschenz i Hans Koepell i pies Pike - rok 1938










czwartek, 12 września 2024

Walenty Wolski – ceniony bibliofil, właściciel Niestępowa. Poznaj tę historię...

 Historia jest w nas...

Wszystko ma swoją historię. Nasza miejscowość również. Całkiem niedawno w niewielkiej części opublikowałem ją na swoim blogu. Śledząc moje teksty, zapewne da się zauważyć fakt, że szczególnie blisko mi do wszystkiego, co związane z Niestępowem. Z jego historią, ludźmi czy zdarzeniami. Najbardziej fascynują mnie ciekawe miejsca i ich tajemnice. Wiem też i zdaję sobie sprawę z tego, że wśród mieszkańców w ich domach, albumach czy zapiskach istnieje jeszcze bardzo wiele ciekawych i cennych informacji. Niektóre do mnie docierają, jednak jest to jeszcze kwestia przypadku.


Szperanie w dziejach...

Już w 2009 roku szczególnie zainteresowała mnie osoba, która w odległych latach odegrała w Niestępowie ogromną rolę. Mam tu na myśli Walentego Wolskiego, który na przełomie XVIII i XIX wieku, a dokładnie w latach 1750-1829 mieszkał w Niestępowie. W tym czasie udało mi się odszukać i zapoznać z jego pamiętnikami, o czym w marcu 2009 roku informował lokalny portal internetowy w artykule pt. „Nieznane karty historii Niestępowa”. Od tego czasu często wracałem do „studiowania” zapisków Walentego Wolskiego. Później jednak nie było okazji, aby wrócić ponownie do tematu i zapoznać zainteresowanych z tą postacią. Dziś zamierzam to zmienić.


Wolscy w Niestępowie

Walenty Wolski urodził się w Niestępowie - 10 maja 1750 roku. Matką Walentego była Jadwiga z Lewińskich, która pochodziła ze średnio zamożnej szlachty kaszubskiej. Ojcem Walentego był Aleksander Wolski, który urodził w 1708 roku się w Bojaniu, w ówczesnym powiecie mirachowskim – 20 km. od Kartuz. Ojciec Walentego w latach 1759-1772 był podkomorzym parnawskim, czyli polskim wysokim urzędnikiem ziemskim. Ślub rodziców Walentego odbył się 19 maja 1749 roku w żukowskim kościele klasztornym.

Walenty Wolski ochrzczony został kolejnego dnia po narodzinach. Ceremonia odbyła się w kościele klasztornym w Żukowie. Chrztu udzielał jego stryj – karmelita w obecności sióstr zakonnych i przeoryszy Konstancji Wolskiej – prywatnie siostra ojca Walentego. Do chrztu maleńkiego Walentego trzymał Walenty Czapski – biskup włocławski oraz wojewodzianka Przebendowska. Obaj należeli do najbardziej wpływowych rodów magnackich w dzisiejszym woj. pomorskim. Od urodzenia Walenty Wolski z rodzicami mieszkał we dworze na terenie Niestępowa.

Młody Walenty uczył się w gdańskich Starych Szkotach, pobierając nauki w kolegium jezuickim. Ukończył gimnazjum.

Niedługo po powrocie do rodzinnej wsi nastąpił I rozbiór Polski oraz zajęcie Pomorza przez wojska Fryderyka II w 1772 roku. W ten czas król pruski nakazał mieszkańcom północnych terenów przyłączonych do Prus złożyć hołd w Malborku. Tu przed samym wielkim mistrzem krzyżackim w zastępstwie Aleksandra Wolskiego dnia 27 września 1772 roku w Malborku, hołd składał jego syn Walenty Wolski mieszkaniec Niestępowa.

Ojciec Walentego – Aleksander zmarł w 1780 roku. Po tym czasie najprawdopodobniej w 1785 roku nastąpił podział majętności między kilkoro dzieci podkomorzego. Najstarszy Walenty pozostał w Niestępowie. Po śmierci ojca Walenty ożenił się z Franciszką Prądzyńską, która wywodziła się z zamożnej szlachty kaszubskiej, stając się tym samym kolejnym właścicielem Niestępowa.


Walenty Wolski – dziedzic i właściciel Niestępowa. Młyn i karczma

W okresie gdy dziedzicem Niestępowa był Walenty Wolski na terenie wsi znajdowała się karczma Richtowo, w której znajdował się gościniec. Karczmarz utrzymywał się z wyszynku piwa dworskiego. Na wyłączność sprzedawał świece sól i owies. Karczma znajdowała się po prawej stronie, jadąc dzisiejszą ul. Raduńską od strony kościoła w kierunku Sulmina, w rejonie dzisiejszej kapliczki.

Na terenie wsi nie było szkoły. Dzieci rodzin luterańskich uczyły się w szkole w Przyjaźni, a katolickie we dworze. W Niestępowie mieszkał cieśla, kowal, owczarz, krawiec, 4 ogrodników i młynarz. Młyn wodny znajdował całkiem blisko dworu — przy (dzisiejszym) moście na Raduni,  w ten czas zbudowany był z drewnianych bali. Za dworem od strony wschodniej znajdował się sad, stodoły i kilka budynków gospodarczych. Sam dwór stał w okolicy dzisiejszego budynku gospodarczego z czerwonej cegły przy ul. Raduńskiej w rejonie obecnego kościoła parafialnego. Dziś to tereny prywatne. W ten czas dwór zatrudniał ekonoma, rachmistrza, dwornika, parobków i kilka dziewek. Majątek ziemski nie stanowił jedynego źródła dochodów Wolskiego. Przez wiele lat pełnił on płatne obowiązki dyrektora gdańskiego ziemstwa kredytowego. Niestępowo administracyjnie w ten czas należało do powiatu tczewskiego.

Fragment mapy Schroettera - Danzig 1796-1802, na której znajduje się Niestępowo z naniesioną lokalizacją młyna wodnego i karczmy Richtowo.


Pamiętnik i jego szczególne zainteresowania...

Walenty Wolski w latach 1806-1810 prowadził pamiętnik, w którym opisywał szczególne wydarzenia związane z Niestępowem, również często relacjonował z dnia na dzień, opisując przemarsz wojsk czy straty w inwentarzu. Niekiedy wspominał i opisywał losy związane z najbliższą rodziną. Walenty był katolikiem. Pamiętnik prowadzony dość obszernie i szczegółowo. Informacje w nim zawarte są nieocenione i bardzo cennym źródłem informacji.



Pamiętnik Walentego Wolskiego. Źródło: Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa


Walenty Wolski szczególnie interesował się literaturą, historią, sztuką i historią sztuki. Najbardziej jednak znany był z zamiłowania do gromadzenia cennych i ciekawych dzieł literatury. Był bibliofilem. Na terenie dworu posiadał ogromną, prywatną bibliotekę z cennymi dziełami i rękopisami. Początki zbieractwa u Walentego dostrzec można było tuż po ukończeniu szkół.

W roku 1788 w Żukowie Wolski kupił Singularia ąuaedam Polonica per al teram editionem auctius exhibita (Varsaviae 1696), dziś w Bibliotece Publicznej m. st. Warszawy. W roku 1791 nabył Mikołaja Reja - Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego. Bazylejskie wydanie dzieł Platona z 1559 r. nabył na aukcji w Gdańsku w 1817 r. i zapłacił za nie 11 florenów 15 groszy. Takich bezcennych pozycji w swej bibliotece Wolski miał bardzo wiele. Nad wszystkimi spędzał długie godziny, przeglądając je dokładnie. Na terenie dworu istniała niewielka introligatornia, dzięki której mógł prowadzić renowację uszkodzonych dzieł. Przez swoje zainteresowania i wiedzę, którą posiadał i operował Walenty Wolski, był bardzo znanym oraz cenionym człowiekiem na terenie pomorza jak i poza nim.

Proweniencja: to chronologia własności, opieki lub lokalizacji obiektu historycznego. Tu Walenty Wolski występuje jako właściciel dzieła związanego z medycyną. Źródło: Platforma Cyfrowa Biblioteki Kórnickiej  



Śmierć i wieczny spoczynek w sąsiedniej parafii

Walenty Wolski zmarł 16 marca 1829 roku w wieku 79 lat. Pochowany został na cmentarzu przykościelnym przy kościele św. Jana Chrzciciela w Żukowie naprzeciwko głównego wejścia do kościoła. Po śmierci Walentego Niestępowo stało się własnością córki Barbary, która wyszła za mąż za Teofila Łaszewskiego, dziedzica Kamienicy Szlacheckiej w parafii stężyckiej. Ok. 1850 r. Barbara Łaszewska sprzedała Niestępowo i pozyskane pieniądze podzieliła między liczne potomstwo, a sama przeniosła się do Widlina, leżącego ok. 3 km na południe od Niestępowa, do obszernego dworu wybudowanego przez jej syna Aleksandra. Tam też trafiły wszystkie zbiory Walentego Wolskiego, które w ostateczności w większości zostały sprzedane.



Miejsce spoczynku Walentego Wolskiego. Żukowo - cmentarz przykościelny przy kościele św. Jana Chrzciciela. Foto: Tomasz Grzmociński

Działalność Walentego Wolskiego zasługuje na szczególne podkreślenie, które włączy go w szeregi wielkich polskich pionierów kolekcjonerstwa w I ćwierci XIX wieku.


Źródło informacji: Walenty Wolski z Niestępowa. PAMIĘTNIK
Ryszard Marciniak – Pomorski bibliofil Walenty Wolski z Niestępowa (1750-1829) i losy jego zbiorów w wielkopolsce.

niedziela, 8 września 2024

Ks. Alojzy Weltrowski - życiorys i archiwalne zdjęcia z parafii

 

O Parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niestępowie i jej historii przeczytać można wiele w ostatniej publikacji książkowej „90 lat parafii …”, którą opracował obecny proboszcz parafii ks. Wiesław Drążek. Książka wydana została w 2024 roku. Znajduje się w niej bardzo dużo zdjęć oraz skanów dokumentów z różnych okresów istnienia wspólnoty parafialnej. Publikacja przygotowana została z okazji 90-lecia istnienia parafii w Niestępowie (1934-2024). Książka warta uwagi i obowiązkowo powinna znaleźć się w domowej biblioteczce.

W całym okresie istnienia wspólnoty duszpasterze niestępowskiej parafii pełnili funkcję administratorów-kuratusów, proboszczów czy też wikariuszy. Należą do nich:

ks. Tadeusz Olszewski, ks. Józef Bigus, ks. Jan Półchłopek, ks. Kazimierz Szyndler – pierwszy w funkcji proboszcza, ks. Kazimierz Barlik, ks. Jan Prill, ks. Walerian Doering, ks. Alojzy Weltrowski – drugi proboszcz parafii oraz od 2010 roku aktualny proboszcz ks. Wiesław Drążek.

Na szczególną uwagę zasługuje drugi proboszcz parafii ks. Alojzy Weltrowski, który aż przez 45 lat posługiwał w Niestępowie – najdłużej w historii parafii.


Poniżej treść dość obszernego i szczegółowego życiorysu ks. kan. Alojzego Weltrowskiego, który został opublikowany z okazji pogrzebu wieloletniego proboszcza parafii.

Materiał ukazał się na portalu kartuzy.naszemiasto.pl w dniu 4 marca 2015 roku. Autorem publikacji jest (J.S).

[..]

Ks. kan. Alojzy Weltrowski - życiorys - dzięki uprzejmości ks. Marka Weltrowskiego, bratanka

Urodził się 28 czerwca 1935 r. w Chojnicach. Był najstarszym z 6 dzieci Ignacego i Anny z domu Laihs. Do tej pory żyje tylko najmłodsza jedyna jego siostra Maria Kadzińska, która pochowała rodziców i wszystkich swoich braci. To ona głównie w czasie choroby opiekowała się najstarszym jedynym żyjącym swoim bratem kapłanem. Ks. Alojzy po szkole podstawowej wstąpił do Collegium Marianum, następnie studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. 12 lipca 1959 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ks. biskupa J.K. Kowalskiego. Mszę prymicyjną odprawił w Chojnickiej Farze. Pierwszą placówką były Wrocki, po roku został skierowany do parafii Bożego Ciała w Pelplinie. U boku ks. Bernarda Sychty, który był wtenczas proboszczem parafii katedralnej czuł się bardzo dobrze. Wspominał często, że był dla niego drugim ojcem. Kiedy zamknięto w 1961 r. Collegium Marianum w Pelplinie zredukowano liczbę wikariuszy z dwóch do jednego. Ks. Alojzy został przeniesiony do Nierzywięcia. Tam pracował 2 lata, następnie tyle samo lat pracował w Smętowie

W 1965 r. został skierowany do pracy duszpasterskiej do Niestępowa. Jako proboszcz pracował tu 45 lat, a jako emeryt 5 lat mieszkał. Razem przebywał tam 50 lat. Ks. Alojzy był człowiekiem silnym psychicznie i bardzo odważnym. Jego życie nacechowane było krzyżem i cierpieniem. Bardzo przeżył nagłą śmierć swojego brata ks. Jana Weltrowskiego 13 lipca 1990 r., ówczesnego proboszcza w Kościerzynie. Pochował swoich rodziców i braci. Chorował bardzo ciężko na serce. W 1985 r. miał pierwszy zawał serca. W 1998 r. miał operację na bajpasy. Ostatnio miał wszczepiony defibrylator, który trzykrotnie zadziałał, kiedy serce zatrzymywało akcje bicia.
Zmarł 27 lutego 2015 r. w szpitalu na Zaspie.

Film z pogrzebu ks. Alojzego Weltrowskiego, który opublikowany został przez redakcję
expresskaszubski.pl na platformie YouTube.



Poniżej kilka skanów zdjęć, które pochodzą z prywatnych zbiorów mieszkanki Niestępowa. Część z nich znajduje się w książce opracowanej przez aktualnego proboszcza parafii.




Przy Grocie - brak daty

Widok na organistówkę - rok 1968

Wnętrze kościoła - brak daty

Ołtarz - brak daty



Ks. Alojzy Weltrowski - brak daty

Obok księdza Weltrowskiego długoletni organista Władysław Bronk

Widok na południową stronę kościoła



Ks. proboszcz Kazimierz Szyndler, przy domu parafialnym

Ks. Alojzy Weltrowski z prymicjantem Andrzejem Ziegertem



Msza prymicyjna ks. Andrzeja Ziegerta - rok 1986


















niedziela, 21 lipca 2024

Niemiecki OBÓZ W BORKOWIE

Obóz utworzono natychmiast po wkroczeniu w dniu 5 września 1939 roku oddziałów niemieckich do Kartuz. Początkowo został rozlokowany w Kartuzach w baraku i w stajni przy ulicy Przy Wodociągach. Było to jednak tylko tymczasowe rozlokowanie. Obiekty nie były ogrodzone, a więźniowie przebywali zamknięci w pomieszczeniach strzeżonych przez posterunki żołnierzy Wehrmachtu prawdopodobnie któregoś z oddziałów 207 dywizji piechoty. Pierwszymi więźniami tego obozu byli wzięci do niewoli strażnicy graniczni, kilku żołnierzy i osoby cywilne z Kartuz i okolicy. Byli oni nawet stosunkowo znośnie traktowani. Pozwalano na dostarczanie paczek i widzenia z rodzinami. Jednak pomieszczenia, w których przebywali, w ogóle nie odpowiadały celom, jakim miały służyć.

Obóz w Borkowie

Po kilkunastu dniach, między 15, a 20 września, przeprowadzono internowanych do byłego obozu Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego w Borowie koło Dzierzążna, około 500 m od jeziora Karlikowo. Wokół bazy tego obozu, zwanego "Stanicą Harcerską", oddział Arbeitsdienstu wybudował kilka prymitywnych baraków, ogrodził cały obóz drutem kolczastym, ustawił wieżyczki dla strażników i oświetlił. Znajdującą się niedaleko obozu nowo zbudowaną posesję, której właścicielem był Polak z Kartuz Jan Hirsz, zarekwirowano. Rozlokowano w niej komendę obozu. Funkcję komendanta pełnił oficer Wehrmachtu. Strażnikami byli początkowo członkowie Arbeitsdienstu zamienieni w końcu września przez pododdziały Wehrmachtu.
Przez cały okres istnienia obozu wśród więzionych tam Polaków przeważali wzięci do niewoli żołnierze, funkcjonariusze polskiej policji, strażnicy graniczni, celnicy oraz kolejarze i pocztowcy. Do obozu na przełomie września i października 1939 roku przywieziono około 40-osobową grupę polskich żołnierzy pochodzenia żydowskiego, z których większość w połowie października rozstrzelano w pobliżu obozu.



Stan więźniów to około 600-700 osób

Dzienny stan więźniów w obozie oceniano w relacjach na około 600-700 osób. Więźniów codziennie prowadzono do prac rolnych w okolicznych folwarkach. Poza tym członkowie Selbstschutzu zabierali po kilku lub kilkunastu internowanych do pracy u poszczególnych rolników niemieckich. Przy komendzie obozu funkcjonowała komisja składająca się z funkcjonariuszy Abwehry (wojskowy wywiad i kontrwywiad). Przesłuchiwała ona przede wszystkim jeńców wojskowych, a zwłaszcza oficerów oraz strażników granicznych. Prócz tej komisji do obozu przyjeżdżała często grupa SS-manów członków Selbstschutzu z Kartuz z landratem powiatu kartuskiego Herbertem Buschem oraz grupa terenowa 16 oddziału policji bezpieczeństwa. Ta ostatnia grupa miała do dyspozycji pododdział z SS-Wachtsturmbann Eimann. Pododdział ten dokonywał egzekucji więźniów wyselekcjonowanych przez wyżej wymienione komisje. Tylko w pojedynczych przypadkach mordowano na terenie obozu lub w pobliżu.

Wywozili do lasu i zabijali

Większość osób wywożono do miejsca masowej zbrodni w lesie koło Kalisk lub do lasu Szady Buk. Poza tym kilka transportów wywieziono w niewiadomym kierunku. Wśród więźniów panowało przekonanie, że te ostatnie transporty były skierowane do Stutthofu. Jednak, jak się później zorientowano, tylko niektórzy więźniowie z obozu w Borowie znaleźli się tam. Inni, po prostu zaginęli. Chociaż tylko trzy przypadki masowych zbrodni przypisuje się strażnikom Wehrmachtu, a większość zbrodni popełniły grupy z 16 oddziału policji bezpieczeństwa, SS-Wachtsturmbann Eimann oraz Selbstschutzu, cała odpowiedzialność za te czyny spada na wojskową komendę obozu. Wydawała bowiem internowanych Polaków, wiedząc jaki czeka ich los.
Od końca listopada 1939 roku część więźniów zaczęto zwalniać, zwłaszcza internowanych cywilów. Natomiast część przekazywano sukcesywnie do innych obozów, w tym także do obozu Stutthof, początkowo przez obóz w Nowym Porcie, a później bezpośrednio. Wiosną 1940 roku pozostało w obozie już tylko około 50 jeńców wojennych.



Z Borkowa do Dzierżążna

Grupa ta będąca w dyspozycji Wehrmachtu pracowała przy urządzaniu nowego obozu jeńców w Dzierzążnie. Tam też został przeniesiony obóz z Borowa. W miejsce jeńców polskich, których odesłano do innego obozu, przywieziono jeńców francuskich.


Stanica harcerska i ośrodek sportów zimowych Związku Harcerstwa Polskiego w Borkowie Kartuskim. Narodowe Archiwum Cyfrowe. Lata przedwojenne.



czwartek, 27 czerwca 2024

Niestępowo — Klub Rolnika. Powrót do przeszłości

Już od dawna rodziła się we mnie chęć powrotu w tamte czasy związane z istnieniem w Niestępowie Klubu Rolnika. Jak się okazuje, wiele osób mieszkających w naszej wsi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że od dnia 8 lipca 1986 roku istniał tu prężnie działający Klub Rolnika.


Myślę, że warto, a wręcz należy przypomnieć wszystkim tę wspaniałą historię związaną z powstaniem dzisiejszego budynku, w którym znajduje się sklep spożywczy i biblioteka.

Po długich poszukiwaniach udało mi się odnaleźć Kronikę Klubu Rolnika. Ta przepiękna Kronika zawiera w sobie wiele ciekawych historii. To duża, gruba czerwona księga. Przepięknie i schludnie prowadzona. Zawiera fotografie, podpisy, wycinki z gazet, relacje i autografy. Powstała w 1986 roku. Prowadzona była przez Zofię Karcz z Niestępowa, która była kierownikiem klubu. Wraz z kroniką równolegle prowadzony był dziennik Zajęć Klubu Rolnika.



Fascynujące jest to, że budynek powstał całkowicie w czynie społecznym. Do jego budowy przyczyniło się 112 osób – mieszkańców Niestępowa. Wszyscy wraz z przepracowanymi godzinami są wymienieni w kronice z imienia i nazwiska. Łącznie przepracowano 5824 godziny. Prace budowlane nadzorował i wykonywał z mieszkańcami Leon Aniszewski z Niestępowa.

Chcąc ukazać piękno i zawartość tej wspaniałej kroniki, skupie się dziś bardziej na fotorelacji z najciekawszych w niej zapisów. Zapraszam do zdjęć.

Wszystkie zdjęcia można otworzyć w osobnej karcie i powiększyć :)