niedziela, 21 lipca 2024

Niemiecki OBÓZ W BORKOWIE

Obóz utworzono natychmiast po wkroczeniu w dniu 5 września 1939 roku oddziałów niemieckich do Kartuz. Początkowo został rozlokowany w Kartuzach w baraku i w stajni przy ulicy Przy Wodociągach. Było to jednak tylko tymczasowe rozlokowanie. Obiekty nie były ogrodzone, a więźniowie przebywali zamknięci w pomieszczeniach strzeżonych przez posterunki żołnierzy Wehrmachtu prawdopodobnie któregoś z oddziałów 207 dywizji piechoty. Pierwszymi więźniami tego obozu byli wzięci do niewoli strażnicy graniczni, kilku żołnierzy i osoby cywilne z Kartuz i okolicy. Byli oni nawet stosunkowo znośnie traktowani. Pozwalano na dostarczanie paczek i widzenia z rodzinami. Jednak pomieszczenia, w których przebywali, w ogóle nie odpowiadały celom, jakim miały służyć.

Obóz w Borkowie

Po kilkunastu dniach, między 15, a 20 września, przeprowadzono internowanych do byłego obozu Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego w Borowie koło Dzierzążna, około 500 m od jeziora Karlikowo. Wokół bazy tego obozu, zwanego "Stanicą Harcerską", oddział Arbeitsdienstu wybudował kilka prymitywnych baraków, ogrodził cały obóz drutem kolczastym, ustawił wieżyczki dla strażników i oświetlił. Znajdującą się niedaleko obozu nowo zbudowaną posesję, której właścicielem był Polak z Kartuz Jan Hirsz, zarekwirowano. Rozlokowano w niej komendę obozu. Funkcję komendanta pełnił oficer Wehrmachtu. Strażnikami byli początkowo członkowie Arbeitsdienstu zamienieni w końcu września przez pododdziały Wehrmachtu.
Przez cały okres istnienia obozu wśród więzionych tam Polaków przeważali wzięci do niewoli żołnierze, funkcjonariusze polskiej policji, strażnicy graniczni, celnicy oraz kolejarze i pocztowcy. Do obozu na przełomie września i października 1939 roku przywieziono około 40-osobową grupę polskich żołnierzy pochodzenia żydowskiego, z których większość w połowie października rozstrzelano w pobliżu obozu.



Stan więźniów to około 600-700 osób

Dzienny stan więźniów w obozie oceniano w relacjach na około 600-700 osób. Więźniów codziennie prowadzono do prac rolnych w okolicznych folwarkach. Poza tym członkowie Selbstschutzu zabierali po kilku lub kilkunastu internowanych do pracy u poszczególnych rolników niemieckich. Przy komendzie obozu funkcjonowała komisja składająca się z funkcjonariuszy Abwehry (wojskowy wywiad i kontrwywiad). Przesłuchiwała ona przede wszystkim jeńców wojskowych, a zwłaszcza oficerów oraz strażników granicznych. Prócz tej komisji do obozu przyjeżdżała często grupa SS-manów członków Selbstschutzu z Kartuz z landratem powiatu kartuskiego Herbertem Buschem oraz grupa terenowa 16 oddziału policji bezpieczeństwa. Ta ostatnia grupa miała do dyspozycji pododdział z SS-Wachtsturmbann Eimann. Pododdział ten dokonywał egzekucji więźniów wyselekcjonowanych przez wyżej wymienione komisje. Tylko w pojedynczych przypadkach mordowano na terenie obozu lub w pobliżu.

Wywozili do lasu i zabijali

Większość osób wywożono do miejsca masowej zbrodni w lesie koło Kalisk lub do lasu Szady Buk. Poza tym kilka transportów wywieziono w niewiadomym kierunku. Wśród więźniów panowało przekonanie, że te ostatnie transporty były skierowane do Stutthofu. Jednak, jak się później zorientowano, tylko niektórzy więźniowie z obozu w Borowie znaleźli się tam. Inni, po prostu zaginęli. Chociaż tylko trzy przypadki masowych zbrodni przypisuje się strażnikom Wehrmachtu, a większość zbrodni popełniły grupy z 16 oddziału policji bezpieczeństwa, SS-Wachtsturmbann Eimann oraz Selbstschutzu, cała odpowiedzialność za te czyny spada na wojskową komendę obozu. Wydawała bowiem internowanych Polaków, wiedząc jaki czeka ich los.
Od końca listopada 1939 roku część więźniów zaczęto zwalniać, zwłaszcza internowanych cywilów. Natomiast część przekazywano sukcesywnie do innych obozów, w tym także do obozu Stutthof, początkowo przez obóz w Nowym Porcie, a później bezpośrednio. Wiosną 1940 roku pozostało w obozie już tylko około 50 jeńców wojennych.



Z Borkowa do Dzierżążna

Grupa ta będąca w dyspozycji Wehrmachtu pracowała przy urządzaniu nowego obozu jeńców w Dzierzążnie. Tam też został przeniesiony obóz z Borowa. W miejsce jeńców polskich, których odesłano do innego obozu, przywieziono jeńców francuskich.


Stanica harcerska i ośrodek sportów zimowych Związku Harcerstwa Polskiego w Borkowie Kartuskim. Narodowe Archiwum Cyfrowe. Lata przedwojenne.