Rozmowa ze Śmiercią
2003 rok
– Dlaczego?
– Słucham? – pytam.
– Dlaczego?
– O co chodzi, gdzie ja jestem?
– Tu.
– Gdzie to jest „tu”?
– Wszędzie i nigdzie, dlaczego pytasz?
– Nie rozumiem pytania.
– Dlaczego mnie wezwałeś?
– Nikogo nie wzywałem, nawet nie wiem, kim jesteś...
– Nie pamiętasz? Wezwałeś mnie... Mnie spotyka się tylko raz.
– Pamiętam… pamiętam tylko mój pokój i uczucia. Smutek, nostalgia, beznadzieja. Było coś jeszcze, coś ostrego, później tylko ból i ciemność...
– Widzę, że przypominasz sobie…
– To znaczy, że ja odważyłem się wreszcie to zrobić, zapisać ostatni rozdział tej tragicznej księgi mojego życia i …
– Dlaczego?
– Pytasz mnie, jakbyś nie wiedział. Życie nigdy mnie nie rozpieszczało. Świat, w którym żyłem, nie akceptował i nie zauważał mnie – dlatego.
– Ja nikogo nie akceptuję, a życie jest po to, aby żyć…
– Nie rozumiesz. Być samemu przeciw światu, przeciw swoim demonom, problemom. Nie odczuwać nic oprócz pustki i strachu. Zatraciłem się w swoim smutku.
– Człowiek nie jest samotną wyspą…
– Nieprawda. Byłem samotną wyspą — niekoniecznie z wyboru.
– A inni ludzie?
– Ludzie są okrutni. Całe życie mnie krzywdzili, wykorzystywali. Wielokrotnie, kiedy się na nich otwierałem, wykorzystywali mnie, wbijali nóż w plecy. Później starałem się nie ufać, ale i to nie pomogło. Starzy znajomi, których uważałem za przyjaciół, zdradzili mnie. Wszyscy prędzej czy później odwracali się.
– To, co nas zabija, czyni nas silniejszymi…
– Super! Trafiła mi się Śmierć. Nieprawda, są sprawy, które od razu nas nie zabijają, tylko niszczą po kawałku aż do…
– Nie odczuwałeś innych uczuć, choćby miłości?
– Nie wierzę w miłość… Zawsze byłem tak naprawdę sam.
– Dlaczego więc dopiero teraz się spotykamy?
– Ratowało mnie przez lata parę rzeczy. Przez długi czas nadzieja, która jednak jest martwa jak ja teraz. Dzięki niej wtedy jakoś funkcjonowałem.
– A rodzina?
– Była, nie widziała problemu...
– Pytam więc raz ostatni — dlaczego?
– Bo już nie miałem sił. Co ze mną będzie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz